Już na wstępie wyjaśniamy, że mamy na myśli Przewodniczącego Zbigniewa Nikitorowicza. Tak, to on jest teraz szwarccharakterem przynajmniej w części białostockiej Platformy a na pewno wśród zdecydowanej większości mieszkańców Białegostoku. Nie dość, że niechcący chlapnął o tym, że jedna osoba produkuje więcej śmieci niż dwie, czym rozbawił wszystkich i za co zebrał zasłużone "brawa", to po głosowaniu na uchwałą śmieciową, chlapnął jeszcze mocniej, siermiężnie sugerując Radnemu Jankowskiemu, że to partyjna dyscyplina jest ważniejsza, niż pracodawcy jakimi są mieszkańcy Białegostoku. Sam Senator Arłukowicz pofatygował się, żeby przypomnieć Radnemu Nikitorowiczowi, że takimi wypowiedziami utwierdza społeczeństwo w przekonaniu, że Platforma obywatelskość ma już tylko w nazwie.
Po raz kolejny wypada zbesztać dziwacznego stwora ukrywającego się pod nazwa partyjnej dyscypliny. Wiele razy pisaliśmy o tym, że to właśnie ta idea wielce demoralizuje, a wręcz niszczy demokrację doprowadzając do sytuacji, w której przedstawiciel Obywateli, np. miejski radny bardziej jest związany odpowiedzialnością przed partyjnym szefem (nieważne na jakim poziomie) niż przed Obywatelami, dzięki którym zawdzięcza prace w miejskiej radzie i których ma reprezentować ! Dodatkowo w wersji dla decydentów z gatunku "tych leniwych", dyscyplina partyjna zwalnia z obowiązku myślenia i głębszej refleksji oraz z jakiejkolwiek odpowiedzialności za podejmowane decyzje. W takim ujęciu, głosowania nie są już wynikiem konsultacji z Obywatelem, wypracowywania sensownego stanowiska czy po prostu wewnętrznego przekonania naszego reprezentanta lecz zwykłej decyzji, bardzo wąskiej grupy partyjnego szefostwa. Słowa Przewodniczącego Nikitorowicza są więc naturalną konsekwencją takiego rozumienia partyjnej dyscypliny. Ale co to ma wspólnego z demokracją, reprezentacja i obywatelskością, to mam nadzieje, wyżej wykazaliśmy...
Dlatego tym bardziej należy docenić, że sam Senator Arłukowicz zajął się niewątpliwym problemem i zauważył, że Platforma staje się partią mającą obywatelskość tylko w nazwie. Z pożytkiem dla partii (co nas mniej interesuje) ale przede wszystkim z korzyścią dla Białegostoku - co interesuje nas bardzo.
Ps. Słowem kluczem to zrozumienia "wewnątrzplatformianych zamieszek" jest wzajemna kontrola lub co gorsza jej brak oraz nieuchronnie zbliżające się partyjne wybory. Bo jeśli tak poważny białostocki polityk jakim jest Senator Arłukowicz mówi że "nie zamierza ingerować w spór wewnątrz klubu swojej partii w Radzie Miasta" to Szanowni Czytelnicy jest dokładnie odwrotnie. Przy czym dla dobra partii która ma obywatelskość w nazwie i resztki tej obywatelskości chce ratować, to naprawdę ostatni dzwonek aby delikatnie przypomnieć niektórym członkom, czym jest obywatelskość i na jakim paliwie Platforma wygrywała ostatnie wybory.
Ps2. A taki był fajny dziennikarz z tego Nikitorowicza. Na ostatniej sesji Radny Jankowski chciał powrotu Prezydenta Truskolaskiego do wcześniejszych lat prezydenckiej działalności, kiedy Pan Prezydent był otwarty na ludzi, pomysły oraz przede wszystkim debatę i dialog. My byśmy sobie z kolei życzyli, żeby Radny Nikitorowicz wrócił do czasów red. Nikitorowicza i swojej dziennikarskiej dociekliwości, i niewątpliwej błyskotliwości. Te cechy z perspektywy zarówno partii jak i rozwoju Białegostoku, są dużo bardziej potrzebne, niż przypominanie innym członkom partii o partyjnej dyscyplinie.